Styczeń
Don Giovanni
no i myślę sobie, że warto to zapisać. Wczoraj, zostałam zaproszona wraz z grupa przyjaciół na próbę Don Giovanniego do Teatru Wielkiego. Zaprosił nas odtwórca jednej z głównych ról i chyba nie ma osoby, która nie byłaby mu za to wdzięczna. Wrażenie niesamowite...teatr pusty, artyści częściowo w kostiumach, albo w ogóle w "cywilnych" ubraniach, bez fryzur i makijaży. Śpiewali po włosku, dyrygent zresztą też Włoch, a te kostiumy, które mozna było zaobserwować autorstwa Arkadiusa. Ludzie grali na luzie, troszkę się wygłupiali, wydarzyło się parę wpadek, na które na spektaklu pewnie niekoneser nie zwróciłby uwagi. Jakieś drzwi, które nie zostały otwrte na czas, jakaś pani, która nie mogła odnaleźć się w układzie choreograficznym...ostatnie poprawki ustawienia na scenie...to było po prostu znakomite....Viva don Giovanni! czy jakoś tak:-)
2004-01-29 07:42:42
takie sobie spostrzeżenia poranne
Rozmawiałam ostatnio, via net oczywiście, z paroma osobami, no niech będzie mężczyznami, bo siostry nie liczę. I tak troche mi dziwnie, a może nawet i smutno. Nie wiem dlaczego, ale po tych wszystkich kontaktach czuję się trochę jak towar wystawiony na sprzedaż...No to , jesli ktoś zada sobie trudu, żeby poczytać to moje blogowanie, niech weźmie pod uwagę fakt, że lubię poznawać nowych ludzi, lubię prowadzić rozmowy na gg, badź wymieniać maile, nie lubię dawać swojego numeru telefonu, bo nie lubię z obcymi rozmawiać przez telefon. Z przyjaciółmi, znajomymi, owszem...ale nie z kimś, koga znam praktycznie 5 minut. Lubię bardzo rozmowy na gg (oczywiscie wtedy , kiedy czas mi na to pozwoli), bo naprawdę można dobrze poznać człowieka ...niejako od środka, zachowując anonimowość i majac poczucie bezpieczeństwa. Jesli dobrze poznam swojego rozmówcę nie boję się, że podczas spotkania "on life" nie będę z nim miała o czym rozmawiać...no i już nie będzie dla mnie taki obcy. Poznałam dzięki internetowi sporo fantastycznyh ludzi i nigdy nie zgodzę się z socjologami, którzy twierdzą, że korzystanie z internetu pogłębia samotność, wyobcowanie i powoduje chęć kontaktów jedynie za pośrednictwem komputera. Dla mnie te kontakty są super okazją do nawiązania i pierwszego etapu znajomości. No i tego raczej bedę się trzymać w przyszłości. A panom szukajacym łatwej okazji z góry serdecznie dziękuję.
2004-01-27 07:54:36
czas pędzi...
No właśnie...pędzi i okazało się, że ostatni blog jest przedświateczny...a tu już prawie koniec stycznia. Oczywiscie mogę wykręcić się nadmiarem obowiązków...i jest to szczera prawda..nie udaje mi się wyjść wczesniej z pracy niż o 18...ale mam nadzieję, że nadrobię. Wczoraj byłam na "Kotach"...no i jestem pod wrażeniem...wszystko, co mogłabym tu napisac i tak nie oddałoby piękna tego widowiska...I juz nawet nie o to chodzi, ze "dopięte" w szczegółach..tylko te kocie zachowania... Mam sama dwie kicie i wiem, jak i kiedy reagują. I naprawdę ogladając wczoraj spektakl widziałąm cały czas prawdziwe koty. W programie wyczytałam, że zatrudnili konsultanta od kocich zachowań...i to widać...słychać i czuć. Polecam z całą odpowiedzialnością i cieszę się, ze polska operetka zaczyna wspinać się na światowe wyżyny. Nie chce mi się poprawiać tego tekstu, więc z góry przepraszam za brak ą ę i innych takich...to wina klawiatury, nie moja... No i jeszcze dodam tylko, że jak zwykle udało nam się z siostrą narobić "wiochy" w przybytku kultury:-) Najpierw składałysmy jakieś grosze , żeby kupić program (przyszłysmy bez forsy- ja całkiem, bo pieniądze zostały w spodniach "łyżwiarskich", ona - troszkę bez, bo tak...), a potem uswiadomiłysmy sobie (zwłaszcza siostra), że nie mamy na szatnię, no i poczas przerwy, zamiast do WC, poszłam do samochodu po drobne, co je mam na koszyk do supermarketu :-) Ale co tam...i tak było warto :-)
2004-01-26 08:43:04


0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home