
Tak jak zapowiadałam, moja jedna znajoma Pietruszeczka za Dacza się wydała. Jak każe tradycja, urządziłyśmy jej porządny, domówkowy wieczór panieński.
Wieczór jak wieczór. Jak widać na załączonych obrazkach.
Ale warto wspomnieć, że spotkałam tam jedną koleżankę, co to ją widziałem dwoje dzieci temu…A tym razem przybyła z najmłodszą córeńką, co to dwa tygodnie wcześniej się urodziła. Wcześnie Mała zaczyna imprezowanie…oj wcześnie ....

Powiem tylko, że i ja tam byłam, miód i wino piłam, a właściwie nie piłam...Bo samochód tradycyjnie prowadziłam:-)
0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home