niusy...
Jakoś tak dochodzą do mnie pytania raczej nieśmiałe, czemu nic nowego w blogu się nie pokazuje? Ano jakoś tak jestem zawieszona między niebem a ziemią i to z paru powodów. Jednym jest chwilowy brak ziemi pod stopami, czyli nowy zawód i konieczność opanowania wiele wielu nowych umiejętności i nowe miejsce do mieszkania. Te inne powody pozwolę sobie przemilczeć, ale daleko przyjemniejsze są od tych już wymienionych:-)
Miejmy nadzieję, ze osiągnę już wkrótce stan, w którym twardo stać będę na ziemi, ale z głową w chmurach.
Praca i przeorganizowywanie sobie życia nie absorbuje mnie aż tak, żebym nie korzystała z życia po staremu: czasem podglądam co dzieje się w Kampinosie,
czasem na Starówce,
czasem leniuchuję, przyjmuję gości ze Śląska (tu pomacham do mojego niegdyś zagipsowanego kuzyna i jego narzeczonej) a czasem się ukulturalniam.
Wczoraj np. była grana filharmonia dowcipu. Rozpisywać się nie będę, bo jak ktoś zna temat, to wie o co chodzi, a jak nie zna, to go sobie wygugla. Ale powiem tylko, ze były to 3 godziny uśmiechu i śmiechu.
A tak przy okazji, to moi śląscy goście ślubują w październiku i była to wizyta zaproszeniowa. Było fajnie i fajnie no i wina i piwa nie brakowało oraz innych trunków takoż.
Jednym słowem: życie toczy się nadal. I cieszę się bardzo, że to jest dobre życie.
Jednym słowem: życie toczy się nadal. I cieszę się bardzo, że to jest dobre życie.


3 Comments:
Widzę światełko w tunelu, a na końcu Ty, z głową w chmurach :)
By
Juli, at 6:56 PM
fajna wizja :-)
By
Anna Czarodziejka, at 9:01 AM
To nie wizja, jestem przekonana, że tak będzie :)
By
Juli, at 9:19 AM
Prześlij komentarz
<< Home