
Rozwój tego portalu przerósł chyba wszelkie oczekiwania i wyobrażenia. Albowiem gdyż ponieważ udaje się odszukać nie tylko ludzi z "naszej klasy", ale całą masę innych znajomych, z którymi już dawno utraciło się kontakt. Powiem tylko nieskromnie, że założyłam profil mojej licealnej klasy i w konsekwencji odnalazłyśmy się po latach naprawdę wielu. Piszę odnalazłyśmy, bo klasa była żeńska. I nie dziwota, bo trudno znaleźć jednostkę męską, która dałaby się namówić na naukę w klasie humanistycznej z rozszerzonym programem nauczania języka francuskiego.
Nasze pierwsze spotkanie udało się nad podziw w takim sensie, że zachowywałyśmy się tak, jakbyśmy rozstały się przed 3 dniami, a nie 30 lat temu.
Po pierwszym spotkaniu nastąpiły też następne i regularnie, co jakiś czas pojawia się kolejna była uczennica klasy F. A spotkania stały się nową, acz nieregularną świecka ekstradycją.
Trochę nas po świecie rozrzuciło: Malaga, Rzym, NY, ale z prawdziwą przyjemnością wracamy wspomnieniami do czasów szkolnych w postach, mailach i na żywo.
Ciekawe jest też dzisiejsze spojrzenie na to, co działo się kiedyś.
Odgrzebujemy w pamięci pewne zdarzenia oraz dokopujemy się do genealogii naszych szkolnych przezwisk. I tak, w ostatnim spotkaniu, w którym z powodu lekkiej zarazy nie mogłam wziąć udziału, zauczestniczyła po raz pierwszy uczennica Ślaska.
Okazało się, że tak przywiązała się do tej ksywki (hihihihi tak się to kiedyś określało), że po dzień dzisiejszy zachowała ją w swoim adresie mailowym. A przezwisko to wywodziło się oczywiście z audycji 60 minut na godzinę, a konkretniej z poradnika pedagoga placówki pozaszkolnej (autor i wykonawca Krzysztof Jaroszyński). Obok uczennicy Ślaski (Ślaskiej) występował też uczeń Pietras i tak tez przezwałyśmy inną naszą koleżankę.
Trochę mi szkoda, ze nie udało się doprowadzić do spotkania klasy podstwaówkowej, ale kontakty zostały nawiązane. Wymieniając maile z pewnym kolegą wyraziłam skruchę z powodu pewnego incydentu, który miał miejsce w głębokiej przeszłości.
Otóż ...na skutek zgodnego działania mojego i mojej najlepszej koleżanki doprowadziłyśmy do rozbicia głowy (tak na 8 czy 9 szwów) naszego kolegi. Działanie było proste: rozdrażnione wypiętym zadkiem naszego kolegi siedzącego przed nami (a wypinał zadek, bo coś, co robiła nauczycielka bardzo go pasjonowało)...więc zamiast siedzieć w ławce jak panbóg nakazał, ciągle się podnosił i ...no drażnił nas wypiętą częścią ciała. Jedna z nas odsunęła mu krzesło, a druga pociągnęła za pasek...Chłopaczyna klapnął na podłogę, ale głową zahaczył o poprzeczkę naszej ławki.
Rozpętało się pandemonium...A skończyło się na obniżonym stopniu ze sprawowania i lekkim poczuciu winy. Więc kiedy nasz "rozbity" kolega dołączył do naszej klasy, pozwoliłam sobie wystosować do niego list z przeprosinami. I cóż się okazało?
Kolega dumny był z tego wydarzenia...i zachwycony, że dwie najfajniejsze laski z klasy zwróciły wreszcie na niego uwagę :-) A ja się gryzłam tyle lat... Ale przy okazji dowiedziałam się, że byłam najfajniejszą laską...więc pozwolę sobie pochwalić "naszą klasę". Kontakt z tym portalem wywołał wiele pozytywnych wspomnień i pozwolił na odbudowanie starych chociaż młodzieńczych więzi.......
ps. Bonus za odnalezienie uczennicy Ślaski(ej) na zdjęciu klasowym :-)
2 Comments:
Widzę, że i Ty dałaś się ponieść "naszej klasie" :)
buziaczki
By
Juli, at 2:38 PM
to ja ja poniosłam, tfu podniosłam, a dziś zgłosiła się nasza kolejna fajna i fajna koleżanka...Na razie same korzyści z tego portalu są
By
Anna Czarodziejka, at 9:58 PM
Prześlij komentarz
<< Home