czarodziejka i ....

poniedziałek, lipca 28, 2008

rower po raz kolejny

O kółku fotograficznym w Łazienkach już było, ale nie było nic o niedzieli. Otóż w niedzielę spędziłam jakieś 8 godzin na rowerze. Opcja była taka, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli urządzić oploty z psiapsiółką na rowerze. Przyjemne to oczywiście plotki, a pożyteczne to kręcenie przy tym nogami. Jednakowoż psiapsiółka Dorotka dysponowała czasem wolnym od 13, a ja byłam gotowa do jazdy już przed 10. To pojechałam i nie śpiesząc się zbytnio popstrykałam po drodze...A to Wisłę pstryknęłam (oj dużo w niej wody po powodziach), a to okolice mostu Siekierkowskiego, a to budynek, który skojarzył mi się z architekturą Gaudiego oraz mnóstwo innych obrazków po drodze. W tenże sposób pokonałam 44 km, z Dorotką 33 no i 11 powrotnych kilometrów do domu. I o dziwo wyszło okrągłe 88. Dziwne to bardzo, bo nie czuję tego ani w ...tylnej części ciała, ani w nogach, ani na skórze (a pogoda była bezchmurkowa). Widocznie był to dobry plan i nie wzbudził protestu mojego organizmu. I tym optymistycznym akcentem pozwolę sobie zakończyć zapraszając do obejrzenia fotek (wszystkie komórkowcem zrobione).

2 Comments:

Prześlij komentarz

<< Home