
A Święta w tym roku były wyjątkowo nietypowe. Ano bo trzeba było jakoś rozprzestrzenić się po rodzinie, w sensie, ze trzeba było podzielić się udziałem Młodych w Świętach z Exiem. No i w ten sposób Wigilia odbyła się u Mamuśki, z godziną rozpoczęcia tak koło 20, a potem to już było różniście. Za krótkie te Święta były na te wizyty i relokacje.
Ale jak zwykle Mikołaj był łaskawy i nie wiem jak reszta rodzinki (po dotychczasowych doświadczeniach lepiej nie wiedzieć), ale ja dostałam wyjątkowo udane prezenty, z których jeden pozwolił mi puścić do Wisły koreański cud myśli technicznej, a ściśle rzecz biorąc telekomunikacyjnej.
I już.

A tu pewien Bonifacy wystąpił w charakterze niespodziewanego gościa wigilijnego.
3 Comments:
Święta, jak zwykle, u Ciebie niezwykle świąteczne, ale wyjaśnij, skąd ten pewien Bonifacy, niezwykle urokliwy...
By
Juli, at 2:36 PM
A tak właściwie, to to kocie od bardziej urokliwego jest chyba bardziej głodne, bo tak intensywnie wpatruje się w ten talerz......
By
Juli, at 6:57 PM
Bonifacy kotem Mamci jest, a co do głodu, to każdy kot wygląda, jakby od dawna nic nie jadł. Melka i Fraucia tak nabierały panią od sprzątania, póki jej nie uświadomiłam, że czego jak czego, ale głodu to one nie cierpią :-)
By
Anna Czarodziejka, at 10:01 PM
Prześlij komentarz
<< Home