czarodziejka i ....

środa, lipca 06, 2005

a dziś....

Dziś przypomniało mi się (nie wiadomo dlaczego) powiedzenie: „jeśli świat odwraca się do Ciebie tyłem, odwróć się też od niego”...W moim przypadku świat nie odwrócił się do mnie plecami tylko zatrzasnął przede mną drzwi. A było tak: zeszłam, jak zwykle raniutko do garażu piwnicznego, żeby udać się do pracy, wsiadłam do samochodu, ruszyłam...a tu się okazuje, że drzwi przeciwpożarowe są zasunięte (dzielą dwie części garażu), mimo, że nie widać ani śladu pożaru....Poczyniłam kilka bezskutecznych prób przytrzymania drzwi klapkiem...Ale drzwi się same zamykały, z wielkim hukiem w dodatku, no i nie mogłam sobie poradzić...Nie mogłam jednocześnie trzymać tych odrzwi w pozycji otwartej i jechać samochodem. Całe szczęście, że mamy ochronę...Nigdy mi nie była do niczego potrzebna, ale teraz nadała się świetnie do przytrzymania wrót przeciwpożarowych. Od razu pomyślałam sobie, że powinnam zaopatrzyć się w solidny klinik, który mogłabym wozić w bagażniku i używać w dowolnym momencie bez proszenia o pomoc ochrony... A wczoraj pozbyłam się części włosów...No nie sama, przy pomocy Kasi fryzjerki, i całkiem mi teraz dobrze, przy upałach z tą dużo mniejszą fryzurą...No i mniejsze opory będą podczas jazdy na rowerze. Młody zdał maturę, o czym może nie wspominałam, ale radość ogromna, bo przy tych zakręconych przepisach mogło być różnie. Wszedł w wiek dojrzały bardzo dzielnie...podejmując pracę, a od października zaoczne studia. Więc wszystko gra i bucy, może tylko za wyjątkiem kontaktów Sisterowych....ale te poluzowały się już całkiem dawno, więc zaczynam się do tego stanu rzeczy przyzwyczajać...