czarodziejka i ....

wtorek, marca 29, 2005

moja e-story • VII •

Od : Ona Wysłano: 14 kwietnia 15:49 Do: On Temat: jeszcze jedna piątkowa emalia

Zgodnie z życzeniem (mam czas i ochotę, albo odwrotnie ochotę i czas) piszę. Przyzwyczaiłam się do rozmów emaliowych i teraz nie mogę doczekać się poniedziałku. Za to w ramach rekompensaty weszłam w swoje foldery osobiste i przeczytałam całą nasza korespondencję od samego początku do ostatniej emalii- jestem pod wrażeniem….I want it all !!! ms

Od: On Wysłano: 17 kwietnia 2000 12:46 Do: Ona Temat: Koncert i nie tylko

Wszystko OK., doszło – przeczytałem już w niedzielę. Myślę, że oboje dojrzewamy do spotkania, a przynajmniej mamy gdzieś to w głowach. Fajne było to co napisałaś. Wiesz – ja też pierwsze co robię to włączam komputer i grzebię w poczcie. Lubisz The Cure? Uważam, że wszystko jest do załatwienia i zorganizowania. Chyba przydałby się już kontakt telefoniczny. W tej chwili mam niesprawny telefon (7282926) – fizole mają do mnie przyjść w środę. Trochę skaczę z tematu na temat, ale cały czas jestem pod wrażeniem. Jak wlazłem w te mury w niedzielę to pierwsze co pomyślałem to: co ja tutaj robię? Czuję się teraz wyluzowany i niesamowicie odjechany. Lubisz The Cure? Wyjechałem o 4.00 w piątek, o 9 byliśmy w Tuszynie, ciuchy katowaliśmy do 14, o 16 zostawiłem baby szalejące po sklepach a ja poleciałem na koncert. Byłaś w Łodzi? – przyznam się, że była to dla mnie biała plama – bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie Piotrkowska – byłem zachwycony. Byłem pod Hotelem Grand, gdzie mieszkali chłopaki z the Cure- mnóstwo fanów czekających na ich wyjście- najcudowniejsze było to, że wszyscy bez względu na wiek byli na czarno ze stojącymi włosami, niektórzy (i dziewczyny i chłopaki) z jaskrawym curowym makijażem, te kolory królowały oczywiście na samym koncercie. Koncert zaczął się o 19.20 i trwał do 22.20, repertuar złożony był z tych psychodelicznych kawałków, mniej było lżejszych- w sumie jestem zadowolony z repertuaru- do pełni szczęścia zabrakło mi tylko „close to me” i niestety „Friday…” Lubisz The Cure? Jeżeli chodzi o nagłośnienie, grę świateł i poziom gry, to była zupełna perfekcja- słuchałem do 6 rano trójki (która w ten sposób odkryłem na nowo) była jednym wielkim Kiurem – wszyscy byli zachwyceni brzmieniem i czasem trwania. Byłem praktycznie pod samą sceną (po pierwszych kawałkach zrezygnowałem ze swojego miejsca i pognałem na płytę – 3-4 metry przed nimi. Lubisz The Cure? Po koncercie musiałem poczekać jeszcze na dziewczyny – poszły do kina na „Zieloną Milę” – trzy godziny – seans się skończył o 23.40. Tak więc Łódź opuściliśmy o północy. W domu byliśmy o 6, jechało się wolno, deszcz, mgły, itd. Jak widzisz 26 godz. Non stop- muszę przyznać, że byłem już naprawdę zmęczony. Może jestem monotematyczny ale jestem pod szczerym wrażeniem. Bardzo podoba mi się tegoroczna płyta „Krew kwiatów” Jest bardzo smutna i psychodeliczna – to lubię. Lubisz The Cure? Znów kw do Ciebie- skrobnij mi coś od Siebie.

No i tu muszę się znowu wtrącić. Pamiętam, że tą emalią akurat byłam rozczarowana. Czemu? Spodziewałam się jakiegoś komentarza do mojej ostatniej emalii…wywaliłam tam w sumie sporo duszy. A tu o ukochanym zespole i muzyce. Dziś rozumiem, że podzielił się ze mną czymś, co było dla niego najważniejsze, ale napisał też o tym, że był to wyjazd rodzinny. Więc kolejne ukłucie przykre i bolesne. Nie chciałam słuchać o Łodzi, nie chciałam o koncercie…Chciałam, żeby coś bardziej osobistego napisał…więc:

Od : Ona Wysłano: 17 kwietnia 13:30 Do: On Temat: mieszane uczucia…

Lubię the Cure, myślę, że brzmienie rozpoznaję bezbłędnie (ale to chyba nietrudno?) tzn., jak leci w MTV, a nie wiem co, to myślę, że brzmi „kiurowo” i to jest akurat the Cure. Uwielbiam entuzjastów i prawie czuję ten klimat, kiedy o tym wszystkim piszesz. Łódź troszkę znam, ale wydaje mi się smutnym miastem. Czuję się dziwnie, chyba powiało chłodem…Cos nie tak? Tzn. myślę, że spodziewałam się czegoś bardziej osobistego, a zrobiło się jakoś oficjalnie….krok do tyłu? Boje się trochę rozmowy telefonicznej, emalia łatwiej mi się rozmawia. Weekend miałam fatalny, tzn dwie noce do tyłu, nie mogę spać, z soboty na niedzielę 4 godz., z niedzieli na poniedziałek 5. Całe szczęście, ze Adama nie było w sobotę i niedzielę (jego rodzice się przeprowadzali, trochę pomagał im się urządzić), bo zaczyna mnie przyduszać swoją obecnością. Zaliczyłam znów długi, poranny spacer z sunią w niedzielę (nawet to lubię, nikogo nie ma i można pomyśleć…) Chodzę regularnie na te spacery i co tydzień dzieje się coś nowego. Tym razem zapach, taki kojarzący się z letnimi wyjazdami na kolonie i obozy, zapach chyba dzieciństwa, taki świeży las, mokra łąka i mnóstwo tlenu (do zawrotu głowy). Coraz więcej zieleni i w ogóle ogarnęła mnie tęsknota , żeby gdzieś wyjechać i oderwać się od wszystkich i wszystkiego. Podduszona ms.

Od : Ona Wysłano: 17 kwietnia 14:18 Do: On Temat: uczucia…

Ok., moje reakcje wynikają z tego, że nie do końca mogę uwierzyć, ze stało się to, co się stało…no i właśnie strach: a jeżeli to sobie to wszystko wymyśliłam? no dobra, takie to jest gówniarskie, czuję się jak nastolatka, myślę jak dojrzały, doświadczony człowiek i jeszcze gdzieś telepie się cały czas myśl, ze takie rzeczy się nie zdarzają…czyli po prostu co najmniej poczwórne zakręcenie. No dobrze, to było na gorąco, a na chłodno to mam takie spostrzeżenie: po przeczytaniu naszej korespondencji doszłam do wniosku, ze ja piszę naprawdę dużo, Ty krótko, ale za to treściwie, tzn czasem jedno Twoje zdanie niesie ze sobą więcej emocji niż moje pół strony (to o dragu było po prostu….) PS. Wiedziałam, że koncert rozpoczął się później, nagły przypływ doznań prawie fizycznych właśnie koło 19.30. ms.

Od : On Wysłano: 17 kwietnia 14:23 Do: Ona Temat: RE: uczucia…

Teraz jest dobrze – chciałbym się z Tobą spotkać – to jest najbezpieczniejsze, bo nie zostawia niedomówień- a telefon mógłby pozostawić niejasności a tym samym niespokojne noce…- rozwiń ten wielokropek w nawiasie, po dragu – czekam. kw

Od : Ona Wysłano: 17 kwietnia 14:36 Do: On Temat: RE: uczucia…

No to nie rozmawiajmy przez telefon, noce mam wystarczająco niespokojne, wymyśl spotkanie, szczegóły dogadamy emaliowo. Zostawmy sobie telefon na wypadek awarii, OK.? …pomyślałam sobie, że bardzo bym chciała….a jednocześnie, że nasze spotkanie przyniesie taki ładunek emocji, że nie wiem, czy wytrzymałabym użycie jakichkolwiek dodatkowych bodźców, no dobrze, powiem to, co próbuję Ci przekazać, jesteś dla mnie najsilniejszym dragiem……..

Od : On Wysłano: 17 kwietnia 14:38 Do: Ona Temat: RE: uczucia…

OK. – lubię Cię – OK. – odezwę się jeszcze, muszę teraz lecieć, czekaj. kw.

Od : On Wysłano: 17 kwietnia 14:54 Do: Ona Temat: Magdalena

Rajcuje mnie to, że masz prawo jazdy i jeździsz samochodem, imponujesz mi tym, że uczysz się angielskiego, ze jesteś taka samodzielna i odważna. Wreszcie to, że jesteś małolatą tam gdzie trzeba a jednocześnie taka mądra- tak taka mądra- na co dzień. Spodobało mi się to, co powiedziałaś ostatnio o dzieciarach – o zaufaniu do nich (kupiłem to). Pomądrzyj się nieraz – lubię to (rozumiesz?!) odezwij się proszę. kw

Od : Ona Wysłano: 17 kwietnia 15:07 Do: On Temat: tlen

No to oddycham, (siedziałam na bezdechu od rana). I tak do mnie mów, nie przejmuj się, ze się czasem denerwuję brakiem odpowiedzi na jakąś konkretna emalię, lubię bardzo jak wracasz do tematu, bo wiem, ze coś do Ciebie trafiło. Powiem Ci jeszcze raz, to, co już kiedyś powiedziałam…jeśli zostawiasz coś bez komentarza, to to mnie niepokoi, wolałabym usłyszeć „nie zgadzam się z Tobą” albo „ja myślę zupełnie inaczej” niż nic. A propos samochodu to : szybka jazda dobrym samochodem jest tak dobra jak słuchanie muzyki na maxa i prawie tak dobra jak ……(jakbyś to skończył?) mądrala

Od : On Wysłano: 17 kwietnia 15:16 Do: Ona Temat: RE: tlen

No to teraz jest dobrze- myślę, ze wiesz, jak bym to skończył. Tak w ogóle to mam w głowie różne pomysły. Powiem Ci coś: w takich „przypadkach” trzeba ufać, bo jak się nie ufa, to można się pociąć. A jeżeli ktoś zawiedzie to jest koniec świata- wiec póki co, to trzeba ufać – przynajmniej w to, że ktoś nie okaże się gnojkiem. Wiec póki co ufajmy, bo inaczej można by oszaleć- rozumiesz?! – do widzenia. kw.

No i jak zwykle cdn, a wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń, o których powyżej jest absolutnie przypadkowe i niezamierzone…