moja e-story • VII •
Od : Ona Wysłano: 14 kwietnia 15:49 Do: On Temat: jeszcze jedna piątkowa emalia
Zgodnie z życzeniem (mam czas i ochotę, albo odwrotnie ochotę i czas) piszę. Przyzwyczaiłam się do rozmów emaliowych i teraz nie mogę doczekać się poniedziałku. Za to w ramach rekompensaty weszłam w swoje foldery osobiste i przeczytałam całą nasza korespondencję od samego początku do ostatniej emalii- jestem pod wrażeniem….I want it all !!! ms
Od: On Wysłano: 17 kwietnia 2000 12:46 Do: Ona Temat: Koncert i nie tylko
Wszystko OK., doszło – przeczytałem już w niedzielę. Myślę, że oboje dojrzewamy do spotkania, a przynajmniej mamy gdzieś to w głowach. Fajne było to co napisałaś. Wiesz – ja też pierwsze co robię to włączam komputer i grzebię w poczcie. Lubisz The Cure? Uważam, że wszystko jest do załatwienia i zorganizowania. Chyba przydałby się już kontakt telefoniczny. W tej chwili mam niesprawny telefon (7282926) – fizole mają do mnie przyjść w środę. Trochę skaczę z tematu na temat, ale cały czas jestem pod wrażeniem. Jak wlazłem w te mury w niedzielę to pierwsze co pomyślałem to: co ja tutaj robię? Czuję się teraz wyluzowany i niesamowicie odjechany. Lubisz The Cure? Wyjechałem o 4.00 w piątek, o 9 byliśmy w Tuszynie, ciuchy katowaliśmy do 14, o 16 zostawiłem baby szalejące po sklepach a ja poleciałem na koncert. Byłaś w Łodzi? – przyznam się, że była to dla mnie biała plama – bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie Piotrkowska – byłem zachwycony. Byłem pod Hotelem Grand, gdzie mieszkali chłopaki z the Cure- mnóstwo fanów czekających na ich wyjście- najcudowniejsze było to, że wszyscy bez względu na wiek byli na czarno ze stojącymi włosami, niektórzy (i dziewczyny i chłopaki) z jaskrawym curowym makijażem, te kolory królowały oczywiście na samym koncercie. Koncert zaczął się o 19.20 i trwał do 22.20, repertuar złożony był z tych psychodelicznych kawałków, mniej było lżejszych- w sumie jestem zadowolony z repertuaru- do pełni szczęścia zabrakło mi tylko „close to me” i niestety „Friday…” Lubisz The Cure? Jeżeli chodzi o nagłośnienie, grę świateł i poziom gry, to była zupełna perfekcja- słuchałem do 6 rano trójki (która w ten sposób odkryłem na nowo) była jednym wielkim Kiurem – wszyscy byli zachwyceni brzmieniem i czasem trwania. Byłem praktycznie pod samą sceną (po pierwszych kawałkach zrezygnowałem ze swojego miejsca i pognałem na płytę – 3-
Lubię the Cure, myślę, że brzmienie rozpoznaję bezbłędnie (ale to chyba nietrudno?) tzn., jak leci w MTV, a nie wiem co, to myślę, że brzmi „kiurowo” i to jest akurat the Cure. Uwielbiam entuzjastów i prawie czuję ten klimat, kiedy o tym wszystkim piszesz. Łódź troszkę znam, ale wydaje mi się smutnym miastem. Czuję się dziwnie, chyba powiało chłodem…Cos nie tak? Tzn. myślę, że spodziewałam się czegoś bardziej osobistego, a zrobiło się jakoś oficjalnie….krok do tyłu? Boje się trochę rozmowy telefonicznej, emalia łatwiej mi się rozmawia. Weekend miałam fatalny, tzn dwie noce do tyłu, nie mogę spać, z soboty na niedzielę 4 godz., z niedzieli na poniedziałek 5. Całe szczęście, ze Adama nie było w sobotę i niedzielę (jego rodzice się przeprowadzali, trochę pomagał im się urządzić), bo zaczyna mnie przyduszać swoją obecnością. Zaliczyłam znów długi, poranny spacer z sunią w niedzielę (nawet to lubię, nikogo nie ma i można pomyśleć…) Chodzę regularnie na te spacery i co tydzień dzieje się coś nowego. Tym razem zapach, taki kojarzący się z letnimi wyjazdami na kolonie i obozy, zapach chyba dzieciństwa, taki świeży las, mokra łąka i mnóstwo tlenu (do zawrotu głowy). Coraz więcej zieleni i w ogóle ogarnęła mnie tęsknota , żeby gdzieś wyjechać i oderwać się od wszystkich i wszystkiego. Podduszona ms.
Teraz jest dobrze – chciałbym się z Tobą spotkać – to jest najbezpieczniejsze, bo nie zostawia niedomówień- a telefon mógłby pozostawić niejasności a tym samym niespokojne noce…- rozwiń ten wielokropek w nawiasie, po dragu – czekam. kw
No to nie rozmawiajmy przez telefon, noce mam wystarczająco niespokojne, wymyśl spotkanie, szczegóły dogadamy emaliowo. Zostawmy sobie telefon na wypadek awarii, OK.? …pomyślałam sobie, że bardzo bym chciała….a jednocześnie, że nasze spotkanie przyniesie taki ładunek emocji, że nie wiem, czy wytrzymałabym użycie jakichkolwiek dodatkowych bodźców, no dobrze, powiem to, co próbuję Ci przekazać, jesteś dla mnie najsilniejszym dragiem……..


0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home