a teraz o ....
różnicy wieku...Tak jakoś nieraz sobie myślałam o tym niby problemie związanym z różnicą wieku u partnerów. W dodatku Dorotka mnie zapytała o zdanie, więc mogłam się pomądrzyć...no i uświadomiłam sobie też, że jest to doskonały temat na bloga. A efekt tych wymądrzeń poniżej:
Jakoś tak dziwnie jest ustawiony ten świat, że duża różnica wieku nie razi, jeśli to mężczyzna jest starszy od kobiety. Nieraz nawet o dwa pokolenia. Może to i nawet biologicznie jest ustawione tak, że mężczyzna jest zdolny do prokreacji do późnych lat, a kobieta nie.... I jest społeczna akceptacja na takie związki. A jeśli weźmiemy sytuację odwrotną...tzn kobieta starsza od mężczyzny? No, to razi ...i nie tylko płeć męską ale i żeńską. Właściwie...to źródłem moich przemyśleń bywam najczęściej ja sama jako najdoskonalszy case study...Co mi wyszło? Masę pytań, na które nie mam odpowiedzi. Kiedyś Tuwim powiedział: i w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz....Więc jeśli dwoje ludzi, niezależnie od wieku, chce być ze sobą razem, to niech żyją sobie długo i szczęśliwie. Powinno być proste, ale nie jest. Jest zawsze jeszcze rodzina, najbliższe otoczenie....no i cały zewnętrzny świat, który nie lubi, jeśli coś dzieje się wbrew ogólnie przyjętym zasadom. No bo jak to: stary dziad (albo stara gropa) wzięli sobie takiego dzieciaka – córką/synem mógłby być! Tfu!!! Jak im nie wstyd....Ja się akurat tym nie przejmuje, opinia świata zewnętrznego mi wisi jak kilo kitu na agrafce, a w dodatku ciągle mam wariackie pomysły na życie, które absolutnie nie mieszczą się w mojej kategorii wiekowej. Jednakowoż moje doświadczenia w tym względzie nie są najlepsze...Akurat takie moje związki kończyły się szybko. No bo widziałam, że ktoś spotyka się ze mną, ale tylko w odosobnionych miejscach, na co moja przewrażliwa intuicja piszczała, że ten ktoś się wstydzi tego, że jest ze mną...i szybciutko się wycofywałam...Bo jakoś przekładałam to na swoje rozumienie tego zjawiska, że komuś jest na rękę wiązać się ze mną, bo wiadomym jest, że A): nie będę dążyła do stałego związku B) dzieci też mieć nie chcę C) mam swoje źródła dochodów i nie trzeba do mnie dopłacać... A może przesadzam? Coraz modniejsze jest bycie singlem....Ludzie nie chcą się ze sobą wiązać...i to nie ze względu na różnicę wieku, tylko dlatego, że życie bez zobowiązań jest łatwiejsze. W każdym razie ja nie potępiam takich układów. Każdy ma wolną wolę i może żyć tak, jak mu wygodnie, byle nie robił krzywdy innym. Ale jeśli facet, powiedzmy, 30-letni zwiąże się z kobietą 50-letnią...to gdzie tu krzywda? Ale wypadałoby sprawdzić, czy nie chodzi o pieniądze, albo mieszkanie, dom czy inne dobra doczesne. A jeśli taki facet (co jest zupełnie naturalne) chciałby mieć potomka? To co? Ta 50-letnia mu na pewno go nie da...Tylko czy to jest naturalne i normalne? A co jest normą? Podobno nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba...A czy dla kobiety taki związek nie jest obarczony elementem ryzyka, że facet znajdzie ładniejszą (albo, co gorsza, młodszą) i pójdzie sobie za nią w świat? Czy ten strach nie będzie toksyczny dla związku...No właściwie każdy związek (nawet rówieśników) jest obarczony takim ryzykiem, ale może mniejszym. I ile trzeba mieć siły i wiary w taki związek, żeby przetrwać i nie dać go sobie zbrzydzić różnym domorosłym moralistom.... A tak bym chciała, żeby każdy kierował się w życiu zasadą: „żyj i daj żyć innym”...to takie proste. Prawda?
Ostatnio w gronie znajomych osób dyskutowaliśmy na temat legalizacji związków homoseksualnych. Od razu się przyznam, że jestem za. Byłoby to po prostu usankcjonowanie jakiegoś istniejącego stanu rzeczy. No i ktoś powiedział: usankcjonowanie tak, ale prawo do wychowywania dzieci nie...A dlaczego? Czy dziecku nie lepiej będzie w takiej rodzinie niż w żadnej? Czy lepszy tatuś alkoholik i mamusia zdzira? Przecież homoseksualizm jest podobno sprawą genetyczną (wyłączywszy pewne nietypowe sytuacje czy doświadczenia , które mogą prowadzić do biseksualizmu, czy pogłębić istniejące skłonności homoseksualne). Szkoda, że ci, którzy mnie czytają nie komentują tego co piszę. Bardzo by mi się przydała opinia tych, którzy mnie czytają.
No i żeby podsumować: jestem po stronie tych, którzy żyją po swojemu, pod warunkiem, że nie krzywdzą innych.


0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home