czarodziejka i ....

wtorek, marca 29, 2005

moja e-story • VI •

Od : Ona Wysłano : 13 kwietnia 2000 11:51 Do : On Temat : RE: ms, ms, ms…

Znowu mówisz to, o czym ja często myślę i bądź takim dzieciakiem! Nie wiem, czy Ci mówiłam, ale zawsze zastanawiam się, kiedy przyjdzie taki moment, ze zacznę myśleć o sobie jako o osobie poważnej, rozważnej, dojrzałej i dorosłej i jak to będzie wyglądało. Mam tyle lat ile mam, a w środku ciągle jestem dziewczyną i lubię się wygłupiać z chłopakami, opowiadać im świńskie dowcipy i opowiadać, co wyrabiałam, kiedy byłam w ich wieku (na co zawsze Adam reaguje z politowaniem).

Bądź dzieciakiem i broń Boże nie zmieniaj się! „Po prostu bądź” ms

Od : Ona Wysłano : 13 kwietnia 2000 12:24 Do : On Temat : co by było….

Ależ ze mnie gadatliwa baba! Usprawiedliwia mnie tylko to, ze chcę się nagadać za dwa dni. Muszę C zadać pewne pytanie: czy próbowałeś sobie wyobrazić nasz kontakt nie emaliowy? (i nie listowy, telefoniczny, telepatyczny)????????? Ciekawa ms.

No i teraz kolejne wyjaśnienie. Pisaliśmy do siebie wysyłając po parę emalii na jeden temat. Muszę więc wrócić do jednego wątku, a właściwie go powtórzyć, żeby powstała jakaś sensowna całość…

Od : Ona Wysłano : 13 kwietnia 2000 10:07 Do : On Temat : it’s a kind of magic

Mam ochotę pogadać z rana i dobrze, że jest emalia, bo mogę tę chęć zrealizować. U nas jest wreszcie słonecznie i ciepło, a ja jestem na nogach od wczesnych godzin porannych (musiałam zawieźć Adama do pracy, żeby „wyrwać” samochód) no i następny powód do radości : jeżdżę cały dzień. A jak jeżdżę, to słucham ulubionej muzyki i od razu skojarzenie: właśnie to, co lubię najbardziej (a może właśnie dlatego) kojarzy mi się z Tobą.. To tak, jakbym przez słuchanie muzyki była blisko Ciebie. Zdarza mi się, że słuchając fajnego kawałka myślę, że dobrze byłoby go zatańczyć, lub choćby posłuchać razem. Cieszy mnie też, że ucząc się angielskiego odkrywam po kawałku coraz więcej tekstów queen’owych (stad temat emalii)

Zbliżają się moje urodziny i myślę, że to co mi (Nam) się zdarzyło jest najpiękniejszym prezentem urodzinowym, jaki mogłam dostać , Dziękuję. ms

Od : On Wysłano : 13 kwietnia 2000 10:44 Do : Ona Temat : !!!!!!

Właśnie to dostałem – stad szybkie spostrzeżenie – ale nam się spasowało tematycznie- kw

Od : Ona Wysłano : 13 kwietnia 2000 11:11 Do : On Temat : !!!!!!!!!!

Myślę, ze część treści „leci miedzy nami w formie pisanej, a część w zupełnie innej formie. Do tego stopnia, ze szykując się rano do pracy czuje, kiedy odczytujesz poranną pocztę, patrzę na zegarek i jest właśnie 7.30. Albo moment wcześniej wiem, że „wpadnie” jakaś poczta od Ciebie. Ale zdarzało Nam się to i wcześniej….Nie będę o tym pisała, ale chciałabym Ci kiedyś opowiedzieć osobiście, jak radziłam sobie zaraz po rozstaniach z Tobą (wszystko raczej w sferze duchowej). ms.

Od : Ona Wysłano : 13 kwietnia 2000 14:52 Do : On Temat : czadowej zabawy !

Dziś jakoś długo chodzą emalie (dostałam Twoje dwie, w okolicach jedenastej) a ponieważ robi się późno życzę Ci odlotowych wrażeń, dobrej zabawy i ogólnie hale a big fun. Przygotuj się na zdanie relacji po powrocie. Do poniedziałku. ms.

Od : On Wysłano : 13 kwietnia 2000 15:30 Do : Ona Temat : The Cure

Przepraszam, cały czas byłem dzisiaj poza maszyną – zastałem dużo różnych treści (ostatnia z czadową zabawą) i jest to miłe. Odpisuję na tym, bo wydało mi się najbardziej cool. Powiem Ci, ze miałaś niesamowitą intuicję z rozpoczęciem….Jestem od dłuższego czasu w parszywym dołku psychicznym, myślę, ze możesz mi się bardzo przydać (wybacz to durne sformułowanie i zrozum je ciepło i właściwie), czy może wręcz jesteś mi potrzebna. Pisz do mnie kiedykolwiek będziesz miała czas i ochotę, będę czekał. Co masz na myśli z tym spotkaniem? Wiesz, myślałem już o tym, co więcej może nawet przerabiałem „na sucho” tzn. myślałem o spotkaniu ale niewirtualnym….Naprawdę pasują Ci tacy gówniarze? Napisz, jaka Ty jesteś gówniarą. A wzięłabyś ze mną jakiegoś subtelnego draga? Pamiętam kiedyś wśród Waszych starych zdjęć widziałem Twoje – młodziutka dziewczyna w swetrze – fajne to było. Niech Ci nie będzie przykro, że tak długo czekałaś. Teraz na pewno do poniedziałku – trzymaj się, rozpoczęcie koncertu o 19.00 – pamiętaj – kw.

Od : Ona Wysłano : 14 kwietnia 2000 09:55 Do : On Temat : tradycyjnie FRIDAY I’M IN LOVE

Wczoraj uciekłam wcześniej z pracy (właściwie czekałam tylko na emalię od Ciebie), za to z prawdziwą przyjemnością zaczynam dzień od odpisania (będziesz miała coś do poczytania w poniedziałek). Intuicja mi podpowiadała, że cos z Tobą jest nie tak, ale potrafisz się maskować równie dobrze jak ja. Co do pisania to mogę bez końca, wiec proszę, bardzo chętnie, czemu nie… Uwielbiam to robić, chociaż oczywiście wolałabym rozmowę „na żywo”, więc pomyśl o spotkaniu, a jak już cos wymyślisz, to ja się dopasuję. Musze Ci powiedzieć jeszcze o jednym zdarzeniu (i jak tu nie wierzyć w magie spadających gwiazd); otóż kiedyś w sierpniu, na wspólnych wakacjach, leżeliśmy sobie (dorośli) w śpiworach pod gołym niebem i obserwowaliśmy spadające gwiazdy. Ja (leżąc w jednym śpiworze, ze swoim jeszcze wtedy facetem) zdążyłam powiedzieć jedno, krótkie życzenie „Chcę Konrada”, później wielokrotnie patrząc w niebo przypominałam sobie tamten moment i bardzo chciałam, żeby się spełniło (to dopiero dziecinada! Co?) Zawsze byłam obrzydliwie uczciwa i myślałam o innych, bałam się, żeby jakieś bardziej śmiałe działania z mojej strony nie zrobiły komuś krzywdy. Teraz myślę już inaczej i uważam, że czas na spełnienie moich potrzeb i ze jak sama o to nie zadbam, to nikt mi tego nie załatwi, a takie przemyślenia pojawiły mi się po podróży do Francji. Tak myślę, że odrywając się od ziemi w startującym samolocie, uwolniłam się od różnych głupot , które (w przenośni oczywiście) trzymały mnie przy ziemi. Nabrałam dystansu do tego, co robię, patrząc na świat z lotu ptaka. Po prostu się uwolniłam. Jesteś mi tak samo potrzebny (a kto wie, czy nie więcej), jak ja Tobie, myślę cały czas o tym, co Nam (mnie) się przydarzyło i nie mogę przestać się uśmiechać. Jestem cierpliwa i zawsze wierzyłam w to, że warto czekać, że warto Wierzyc, ze coś takiego może się przydarzyć i dlatego właśnie warto żyć. Uwierz mi, że obiecałam, że albo ten facet, albo żaden, a ja zawsze dotrzymuję obietnic (a poza tym uważam, ze lepsza jest dobra samotność niż byle jakie życie we dwoje). Może to śmieszne, ale ja naprawdę byłam zawsze osobą bardzo realistycznie traktującą życie, mimo to byłam szaloną gówniarą, lubiłam o wiele więcej towarzystwo chłopaków (kumplowskie) niż dziewczyn, jeździłam na różne obozy: żeglarskie, harcerskie, spałam często ze swoimi kumplami w jednym namiocie, ale doskonale zdawałam sobie sprawę z różnego pojmowania spraw damsko-męskich przez płeć żeńska i męską, tzn wiedziałam, że dziewczyny idealizują uczucia marząc o wielkiej, romantycznej miłości, a chłopcy myślą tylko o bzykaniu. Ale przyjęłam to do wiadomości i po prostu nie dawałam się bzyknąć. Piszę to trochę w kontekście tego, co mówiłeś o swojej córce. Wydaje mi się, że wychowujesz dziecko przez całe życie i na pewno przekazałeś jej wszystko, czego mogłeś jej nauczyć, a teraz powinieneś jej zaufać, nie chce za bardzo wchodzić w te tematy, ale jestem pewna, że dzieciaki są mądrzejsze i dużo bardziej odpowiedzialne niż nam się wydaje. Wracając do tematu gówniarstwa, to niestety też robiłam takie rzeczy, od których dzisiaj włos jeży mi się na głowie.: zjeżdżałam na sankach z pionowego prawie zbocza, porośniętego gęsto drzewami, przechodziłam po remontowanym wiadukcie (nieumocowanie belki) z rowerem pod pacha, skakałam z jak największej ilości schodów, ale mój Anioł Stróż czuwał nade mną i jak widzisz dożyłam bez większego uszczerbku. Nadal mam ochotę na robienie różnych szalonych rzeczy i łamanie konwenansów, a przy okazji należę do „udawaczy” (nie wiem, czy znasz teorię, że ludzi można podzielić na „udawaczy” i na „braczy”), więc możesz śmiało proponować mi, co tylko chcesz, chociaż pamiętaj, ze tak na mnie działasz, że….o rany nie będę kończyła, bo już oblałam się rumieńcem, a siedzę w końcu w pracy. Kończę, bo wpadam w nastrój zupełnie nie pasujący do miejsca pracy. Jak już to wszystko przeczytasz to pomyśl, że biegnę do pracy, głównie po to, żeby uruchomić komputer i pocztę, więc nie każ mi czekać…..ms.

Oczywiście, jak zwykle, wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń tu wystepujacych jest zupełnie przypadkowe....