jak wznieść się na wyżyny kultury....
Miało być o sylwestrze i zaraz będzie, ale najpierw o teatrze. No bo tak: moja ulubiona koleżanka Dorotka rzuciła hasło, żeby w celu ukulturalnienia wybrać się do teatru. I to nie z byle powodu tylko na premierę, która to premiera miała miejsce w Teatrze Dramatycznym. Więc bardzo się ucieszyłam, bo ostatnio prowadziłam dość konsumpcyjny tryb życia, który odłożył mi się głównie na biodrach, ale kultury, to ani du du….
Że będzie wysoki poziom tej kultury tośmy poznali od samego początku (my: czyli Dorotka, jej mąż, kolega męża i ja). Albowiem nurzanie się w tej kulturze wymagało pokonania wielu pięter w Pałacu Kultury. Sprawnie nam to poszło, ale na wejście przyszło jeszcze poczekać. Uroczyście było, bo kieliszki stały w miejscu, gdzie oczekiwaliśmy na sygnał do wejścia, więc wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazywały na premierę. Mąż Dorotki wraz z kolegą zajęli pozycje strategiczne tuz przy drzwiach i rzucili się jak prawdziwi rycerze, żeby nam zająć dobre miejsca (albowiem miejsca były nienumerowane), co, jak potem się okazało, było naprawdę godne pochwały i podziwu, bo ludzi było więcej niż miejsc. Wprawdzie kolega się wypierał, ze się nie rzucił tylko, ze mąż Dorotki go popchnął to i poleciał, ale to już mniejszy szczegół, ważne, ze miejsca były dobre.
Sztuka przyciągnęła wiele sław, przybyli bardziej i mniej znani aktorzy, reżyserzy i krytycy, ale tych to z twarzy się nie zna, wiec tylko takie podejrzenia miałam, że krytycy, pewnie w poniedziałek się okaże. Sztuka miała w tytule Alinę i tylko to było dla mnie zrozumiałe. Grała w niej także Kasia Figura i Jan Kowalski i inni aktorzy, nieznani mi z nazwiska, ale pozostałe elementy tej kultury okazały się mało zrozumiałe. W pewnym momencie myślałam, ze to „Łysa śpiewaczka” Ionesco, bo Figura zgubiwszy perukę latała łysa, ale nie śpiewała. Śpiewała za to inna, ta niby Alina, ale tak jakoś jak Phoebe w Przyjaciołach, tzn nie śpiewała o wonnym kocie, ale umuzykalniona była podobnie. No i trudno było wyczuć o co chodzi. Podejrzewam, ze to przez aktorkę, która nic nie mówiła. Bo gdyby mówiła swoje kwestie, to może i jakiś sens by był….Ale nie, nawet Kowalski Jan ja namawiał czule „no otwórz gębę” no to nawet otworzyła, ale nie powiedziała nic. Może ta premiera ją zdeprymowała i zapomniała tekstu? Myślę, ze panom sztuka mogła się podobać, bo Kasia Figura trochę biegała, a walory to ona ma, co bieganie podkreślało, ale chyba za mało to było, żeby wzbudzić jakiś większy entuzjazm nawet u płci męskiej. Sztuka była na bardzo wysokim poziomie (jakieś 6 piętro) i wszyscy bili brawo, to i my biliśmy. Chciałam krzyczeć „bis”, bo chyba tak na występach się krzyczy, ale Dorotka powiedziała, żebym się nie wygłupiała, bo ona czuje się już wystarczająco ukulturalniona. Postanowiliśmy w ramach powrotu do równowagi psychicznej wybrać się na jakąś kreskówkę do kina. Niedługo chyba będzie „Epoka lodowcowa II” to się odkujemy…


1 Comments:
może to był Władysław, a nie Jan Kowalski...? zbyt jednak jestem pod wrażeniem tej Sztuki, zeby zdecydować o tym teraz....
By
Anna Czarodziejka, at 3:58 PM
Prześlij komentarz
<< Home