czarodziejka i ....

środa, lipca 13, 2005

jak z Foremkami buszowałysmy w Konstancinie...

Zacznę od tego, co to są Foremki. Otóż Foremki to żeńskie jednostki bywające na pewnym forum. Generalnie to to właśnie forum powstało, żeby bronić bezbronnych, ufnych i spragnionych miłości kobietek…no i ostrzegać przed facetami chcących je wykorzystać (zwanych dla ułatwienia popaprańcami) w wirtualnym świecie. Na forum toczy się wiele dyskusji, wątki ciągną się wartko kilometrami, ale dla mnie najważniejsze jest to, że poznałam tam bardzo fajne laski. Ze świata wirtualnego do realnego jest tylko maleńki krok, więc zdążyłyśmy się już poznać i mniej lub więcej zaprzyjaźnić. A jedna z nas, Bronia, o w wdzięcznym nicku Bronkabezogonka aktualnie rehabilituje się w Konstancinie. Więc postanowiłyśmy ją odwiedzić. I nie tylko…Myślę, że jest spalona towarzysko w tężni, na deptaku i w kawiarence. Z naszych dokonań mogę wymienić tylko: dziki śmiech koleżanki Kat_maj, obgadywanie dość donośnym głosem co poniektórych kurwacjuszy (przez nas wszystkie), nieudaną próbę przejęcia przeze mnie hulajnogi (miałam taką wizję, żeby pohulać wokół takiego czegoś co pryszczyło słoną wodą) jakiegoś dziecka zażywającego relaksu w tężni, spłoszenie zakochanej pary, po czym uniemożliwienie jej bliższego kontaktu przez wtargnięcie w obszar jej działania przeze mnie i koleżankę Jollę32, że nie wspomnę o naszej zbiorowej dosyć gwałtownej reakcji na widok dwóch przedziwnych leciwych pań ubranych w takie same sukienki sporządzone z firanki chyba….No bo te panie robiły dziwne figury, na ławce i obok…Zakończone prezentacją desusów…No łatwo jej dokonać…Jak się siedzi na ławce i nie trzyma się nóg systemem „noga na nogę” albo „razem” to sporo można odsłonić… No to jak się nie zadziwić????? Myślę, ze Bronia, która przeszła niezła śmiechoterapię (aż ją wyginało w te i wewte) więcej skorzystała z naszej wizyty niż z zabiegów, które pobiera regularnie od pewnego czasu. No tylko towarzysko jest spalona…Już z Firankowymi się niestety nie zaprzyjaźni, myślę także, że zakochana para jej też tak łatwo traumatycznych przeżyć nie przebaczy…A pan w żółtym, który siedział obok nas pewnie do dnia dzisiejszego analizuje to, czego się dowiedział w czasie naszego pobytu w tężni. A zdarzyła się ta wizyta wczorajszym popołudnio-wieczorem. Mocno pracowałyśmy też nad zadzierzgnięciem przyjaznych stosunków Broni z pewnym włochatym kuracjuszem. Że włochaty, to pół biedy, depilacja zaradziłaby tej przypadłości, ale wzrostu mu już nie przybędzie, no sięga Broni do pół głowy chyba. Ale na bezrybiu i rak ryba, myślę, że Bronia nie powinna grymasić. Koleżanka Ewelajna równo uczestniczyła w naszych poczynaniach, które zakończyłyśmy mocnym akcentem w kawiarni. Usiadłyśmy sobie w kawiarnianym ogródku i poczyniłyśmy sporo faux pas. A to Jolla32 donośnym głosem rzuciła podejrzenie , że obrusy pochodzą z lumpeksu, a to z inicjatywy Broni twierdziłyśmy uparcie, że jest nas 3 (od 4 płaci się tam 10% tipa za obsługę) – a gołym okiem widać było, że jest nas pięć…a wszystko to w obecności ludzi, którzy, jak się okazało, nie byli gośćmi, tylko właścicielami…Jolla32 próbowała wyprostować sytuację oznajmiając, że zawsze obrusy kupuje w lumpeksie, bo tam gustowne są i najlepszej jakości, a Bronia dyskutowała z panią właścicielką o rzuceniu palenia papierosów (Bronia nie pali od października) żeby zatrzeć niemiłe wrażenie…Wizyta była owocna, udana, a Bronia mocna jest, to towarzysko da radę…Tak myślę…No może jeszcze się tam wybierzemy, bo sporo obszarów tam jeszcze zostało do spenetrowania…No i może dzięki nam Bronia dokona jakichś odkryć…Bo okazało się, że dzięki nam odkryła w holu swojego oddziału szpitalnego bankomat…A latała po pieniądze gdzieś dalej…

A tężnia jest fajna…To może się tam jeszcze wybierzemy????