czarodziejka i ....

niedziela, września 03, 2006

neverending rowerstory

Pogoda ostatnio łaskawa i mogę sobie odbić letnie niejeżdżenie. Na rowerze oczywiście. Tylko, ze w międzyczasie , ku mojemu ogromnemu żalowi skończył kursować prom rowerowy przez Wisłę. Tydzień temu pożegnałam się z panem promowym do następnych wakacji. Cóż, wszystko co dobre, to się szybko kończy. Ostatnio (czyli wczoraj, czyli w sobotę) zaplanowałam sobie moją ulubioną trasę do Powsina, ale gdzieś na wysokości szpitala na Sobieskiego dopadł mnie sms od przyjaciela, który z dziecięciem przebywał na polach Mokotowskich. Ja tam elastyczna jestem, więc zmieniłam trasę w 2 minuty. Tyle, że w taki sposób, to ja jeszcze przez Warszawę nie przejeżdżałam...Najpierw chodnikiem wzdłuż Alei Wilanowskiej, potem jakąś inną baaardzo szeroką ulicą (tzn, raczej wzdłuż), a potem w poprzek tej ulicy, a potem przez jakieś dzikie działki. Bóg czuwa nad głupcami i tereny działek nie były ogrodzone i mimo, ze sprawiały wrażenie jakby sie miały zakończyć ślepym zaułkiem, to jakoś udało mi się dotrzeć do terenów cywilizowanych, czyli do Puławskiej. Nie wiem jak, ale na pola Mokotowskie dojechałam cało i zdrowo. Tam zostałam namówiona na jazdę próbną na rolkach, a moja jazda wzbudziła pogardliwy rechot kaczek (matko...czy kaczki rechoczą? ). No kwakot kaczek, ale na pewno pogardliwy. Rolki nie są złe, ale wolę łyżwy. Dzień był po prostu cudowny...Siedzieliśmy sobie na tych polach i uprawialiśmy lenistwo. Lenistwo zostało podlane piwem...no to trzeba było posiedzieć, żeby to piwo się troszkę zdezaktywowało. Zostało go na szczęście na tyle, żeby bezbłędnie przejechać przez most Grota-Roweckiego. Bo to most nieprzyjazny rowerzystom, nastawiali jakichś słupów i strasznie ciężko miedzy nie wcelować. Ale odrobina piwa daje luz niezbędny do wcelowania. A propos rowerowania, to zdarzyło mi się, nam się, bo nie jechałam sama, że zatrzymał nas patrol policji. Pieszej policji, co to teraz sprawdza, czy człowiek się nie porusza na kradzionym rowerze. Podobno takie wytyczne mają..Dziwne zjawisko. Rowery mieliśmy niekradzione (no teraz to już wiem na pewno), to tylko poprawiliśmy statystykę sprawdzalności...a wykrywalność niestety im nie wyszła...Dobrze, że wtedy nie byłam pod wpływem, bo by im jednak wykrywalność wzrosła...