czarodziejka i ....

sobota, stycznia 06, 2007

Melisa i Naklosterfrau

Koty są na okrągło wdzięcznym tematem do opowieści. Przede wszystkim towarzyszą mi zawsze i wszędzie. Stąd zdarzają im się czasem dziwne przypadki. Fraucia (pasiasta) o oficjalnym i nigdy nie uzywanym imieniu Naklosterfrau uwielbia przechadzać sie po brzegu wanny w czasie, kiedy biorę kapiel. W najlepszym przypadku kończy się to zamoczeniem ogona (zawsze go ogląda i wylizuje z bezbrzeżnym zdumieniem) w najgorszym zamoczeniem odwłoka. Nie wiem, jaka jest reakcja Frauci na mokry odwłok, bo śmiga zastydzona z łazienki i gdzieś sie dosusza...Gdzie? Nie mam pojęcia. W czasie, kiedy siedzę przed monitorem Fraucia plasuje sie na monitorze, czasem podsiada ją Mela (oficjalnie zwana Melisą), ale to tylko z zazdrości, a nie z wewnętrznej potrzeby. Uplasowanie sie i leżenie na monitorze wymaga pewnej zręczności... a Melisa ma zupełnie nie kocie podejście do równowagi. Obce jest jej okeślenie « kocia zwinność ». Już kiedyś rzuciłam przypuszczenie, że musiała mieć w rodzinie jakiegoś słonia albo inne mało zgrabne zwierzę. Ostatnio Fraucia zasnęła w błogim cieple wydzielanym obficie przez monitor i obsunęła się tylną częścią ciała na klawiaturę...stojąc przed moment tyłem do mnie, na tylnych łapkach... Nawet nie macie pojęcia jak prześmiesznie wygląda kot z głupią miną spowodowaną sytuacją nie zaplanowaną przez kota...Nie wolno się wtedy smiać, bo kot się śmiertelnie obraża... Zresztą w takich sytuacjach kot bardzo szybko przyjmuje ułożenie ciała, które dobitnie świadczy o tym, że kot własnie miał ochotę spaść skądś i uwalić się w miejscu spadunku z nonszalncką miną. Ostatnio, z częstotliwością mniej wiecej co 5 godzin, koty domagają się wypuszczenia na balkon...Mniej więcej tak często mają nadzieję na powrót lata, upałów i możliwość wylegiwania się na nagrzanej słońcem terakocie. W tej kociej chęci nie byłoby nic złego, gdyby nie towarzyszyło jej melancholijne pomiaukiwanie (Fraucia jest specjalistka od kociej melancholii wyrażanej dźwiękiem) Koty są wiernymi czytelnikami tego, co ja właśnie akurat czytam (tudzież inna jednostka przebywajaca w kocim pobliżu). Największą frajdą jest ułożenie się w centralnym punkcie gazety....przeganiane łagodną perswazją chodzą dookoła podtykajac mi pod twarz tylne części swojego ciała z przewagą ogona. We współuczestnictwie czytelnianym wszystkie chwyty sa dozwolone...Jesli czytam na leżąco, w pozycji na plecach, kot czołga się po moim brzuchu, klatce z piersiami i radośnie wychyla się spod książki kładąc mi pyszczek niemal na twarzy. Takie ciągoty czytelnicze wykazuje głównie Mela. Ona też uwielbia moment ścielenia kanapy, a własciwie poprawianie kołdry, czy przykrywanie jej kocem. Kiedy tylko zaczynam poprawiać pościel...Mela szykuje się jak sprinter w blokach startowych, żeby idealnie trafic w moment opadania kołdry, czy koca na kanapę i znaleźć się dokładnie pod nią. Wszelkie nowe obiekty pojawiajace sie w domu sa własnością kotów. I nie ma znaczenia, co to jest. Moze być to kartonowe pudełko, koszyk, czy plastikowa reklamówka. Rozmiar tez nie gra roli...Nie ma opakowań za małych dla kota. Napewno też zalegną na torbie podróżnej, czy plecaku należącym do gościa. Zostawienie takiego bagażu otwartego jest oczywiscie jawnym zaproszeniem kota do wejścia do środka. Kot zna doskonale znaczenie słowa « nie wolno » ale absolutnie sobie z tego typu zakazów nic nie robi... Ale świat bez kotów byłby o wiele bardziej nudny, a wręcz czasem ponury....

2 Comments:

  • Zwierzaki to chyba najbardziej wdzięczny temat to opisywania i opowiadania :-) A te Twoje są wyjątkowo fotogeniczne...buziaki :-)

    By Anonymous Anonimowy, at 6:33 AM  

  • tjaaaa...w przeciwieństwie do swojej pańci:-)cmok

    By Blogger Anna Czarodziejka, at 3:00 PM  

Prześlij komentarz

<< Home