pracuję w stadzie baranów
Będzie kocia dygresja. Melka spadła z balkonu i fakt ten jednak godzien jest odnotowania, bo spadek zakończył się nietypowo. Zazwyczaj jak spada (spokojnie – 1 piętro) to pozostaje w miejscu spadunku drąc koncertowo pysk (pyszczek tu żadną miarą nie pasuje). Tym razem jednak miała konkurencję w postaci: dwóch szczekajacych psów (jeden basem, jeden falsetem), piszczących, krzyczących i płaczacych dzieci (w różnym wieku) i turkoczących po płytkach chodnikowych plastikowych rowerków i innych samojezdnych wynalazków. Spadunek zauważyłam w momenie sypania chrupków kocich do miseczki. Ten dźwiek wywabiał zazwyczaj Melkę z najdalszych zakamarków mieszkania i zawsze dopadała do miski pierwsza kotłujac po drodze Fraucię. Tym razem przy misce pojawiła się pojedyncza Fraucia. Wyszłam więc na zewnątrz i wołajac Melę obeszłam okolice, gdzie mogła spaść. A spaść mogła z dwóch balkonów i oba były czynne, czyli otwarte. Po jakichś 10 metrach na moje wołanie zaczeły odpowiadać kocie miauki... w brzmieniu bardzo spanikowane. Bardzo użyteczne okazały sie podwórkowe dzieci (te mówiące, bo tych niemówiących też jest cała gromada, ale do celów poszukiwawczo-wywiadowczych były kompletnie bezużyteczne). Dzieci te poinformowały mnie, że na balkonie parterowym schował się czarny kotek. Bingo! Ale czarny kotek był w dużym stresie i oprócz wydawania z siebie panicznych dźwieków nie był w stanie podjąć żadnych innych czynności czyli podejść (podskoczyć) w pobliże moich rąk. Na szczęście balkon był od strony lasu, a nie podwórka, wiec przynajmniej koci stres był połowiczny. Dzieci okazały się być użytecznymi i wskazały mi właścicielkę balkonu, która z dzieciem przebywała na podwórku. Tym razem kolejny lot Melki zakończył się pozytywnie, ale ja zastanawiam się tylko , ile czasu potrzebuje 4-letnia kotka, żeby zrozumieć, że sztuka chodzenia po barierce balkonu jest poza jej możliwościami? I tym retorycznym pytaniem pozwolę sobie zakończyć dzisiejszy przekaz.
No i jeszcze wyjaśnienie: zdjęcie widoczne poniżej jest zapowiedzą opowieści o nartach w Alpach:-)



1 Comments:
Ty zajmujesz się Baranami:) a tu Melkę trzeba na dokształt zapisać, na kurs wspinaczki wysokobalkonowej... Cmoki...
By
Anonimowy, at 2:36 PM
Prześlij komentarz
<< Home