czarodziejka i ....

niedziela, lipca 01, 2007

historie prawie rodzinne...

Teraz dla odmiany historia, w której można by było popuścić sobie wodze fantazji, chociaż zdarzyła się naprawdę. Tatko wrócił do korzeni, czyli na Śląsk, o czym wspominałam już parę razy. Wiedzie sobie spokojne życie u boku Kasieńki zwanej przez Młodych Laską albo Panną Dziadka. Tatko zaprzyjaźnił się bardzo z rodziną Kasieńki, czyli jej siostrą Karolcią, mężem Karolci Ludwikiem, z którym razem ulepszają świat i okolice, w sensie robót budowlanych, naprawczych i innych jak na przykład degustacji piwa w podziemiach rodowej siedziby Karolci i Ludwika. Marta, ich córka zajmuje się działalnością artystyczną, tzn śpiewa, występuje w zespole, gra na gitarze i jeszcze naucza innych takiej gry. Marta ma córkę Patrysię z pierwszego, nie do końca udanego małżeństwa, a szykuje się właśnie do bardziej udanego, nota bene zresztą z kolegą (co to już nie jest kolegą) z zespołu. No i jeszcze żeby bardziej opowieść tę zawikłać powiem, że jest jeszcze powiązanie rodzinne tej konkretnej rodziny z mamą żony mojego ciotecznego brata …ufffff. I to byłby rys historyczno-towarzysko rodzinny. Gdzieś jest relacja (z jakiegoś października 2005 - tytuł "imprezka u Cześka") z urodzin Tatki, gdzie po raz pierwszy wystąpiły wzmianki o tej rodzince. Potem jeszcze wspominkowo w styczniu 2006, ale nie będę namawiała nikogo do grzebania w archiwach….No chyba, że chciałby zobaczyć foty z imprezki u Cześka, które pojawiły się dopiero dziś. No dobra, tło zatem mamy zarysowane i można przejść do adremu. Mamuśka nie wie nic o nowym śląskim życiu Tatki i niech tak zostanie. Jednak ponieważ ostatnio pewne sprawy administracyjno-rodzinne zmusiły Tatę do wizyty w stolicy i do odwiedzenia Mamci, jego losy jakoś żywo Mamcię zainteresowały. Tatko sporo opowiadał o swoim aktualnym życiu, ale Mama utkała swoją wersję wydarzeń. Postanowiła też wyciągnąć ode mnie szczegóły. Więc pod pozorem zainteresowania życiem Taty, jego nudnym, samotnym (hihihihi) życiem, zaczęła mnie podpytywać w sposób podstępny i przebiegły o szczegóły z tatkowego życia. No oczywiście , że opowiedziałam, że Tatko zaprzyjaźnił się z jedną taką rodziną (powiązanej oczywiście z mamą żony mojego ciotecznego brata) no i że tam majsterkuje z Ludwisiem i że tak fajnie tam spędza czas…A ta rodzina, że jest taka fajna i fajna, bo Marta koncertuje, a od czasu do czasu płyty wydaje i nawet w TV się pojawia. Widać Tatko też bardzo skoncentrował się na opowieściach o Marcie (dobry sposób na odwrócenie uwagi od zasadniczych dramatis personae), bo Mamcia spytała o wiek tejże Marty. Strzeliłam, że tak koło 30 (albowiem gdyż ponieważ Marta młodziutki wygląd posiada), na co usłyszałam zniencakie pytanie „i z taką młodą ojciec chce się żenić?”. Tylko dzięki umiejętności opanowywania się w trudnych sytuacjach udało mi się powstrzymać wybuch śmiechu i sprostować informację o Marcie i Tatce.Opowiedziałam tę historię na forum rodzinki śląskiej, do której Tatko dobudował zakończenie. Powiedział, że powinnam była odpowiedzieć Mamci, że nie chce się żenić, tylko musi….Właściwie, to pociągnęliśmy dalej całą tę historię, a że Tatko musiałby mówić do Ludwisia „tato”, a do Karolci „mamusiu”, zjechaliśmy w końcu do „teściowo - buzi” i z powodu braku czasu musieliśmy rodzinne spotkanie zakończyć. Najmniej zainteresowania całym tym śmiechem i opowieściami prawie rodzinnymi wykazała Patrysia, która przybrała minę sfinksa…a właściwie Cieleckiej.

Etykiety:

2 Comments:

  • Strasznie pogmatwane te wszystkie koneksje rodzinne, ja przynajmniej sie pogubiłam w ciotecznej żonie mamy Twojego brata :-) a może mamy żony? nawet nie staram się tego "rozebrać". Ale miło mi się czytało Ciebie :-)Juli

    By Anonymous Anonimowy, at 5:31 PM  

  • te koneksje rodzinne są specjalnie pogmatwane :-)

    By Blogger Anna Czarodziejka, at 9:00 AM  

Prześlij komentarz

<< Home