pierwszy tydzień enlajtowania
Przyznam szczerze, że z pewną taką nieśmiałością wstąpiłam na wagę i....hurra 83,5 kg!!! czyli o 1,5 kg mniej! No i w postaci bonusa 2 cm mniej w biodrach, 2 mniej w udach i 2 cm mniej w obwodzie ręki (najszersze miejsce).
To na razie jeden plus odchudzania. Drugi jest taki, że jem smacznie i do syta.
Dzięki temu, że jem co 3 godziny, nie odczuwam głodu. Na razie moim ulubieńcem jest zupa pomidorowa o jakże wdzięcznej nazwie "Heaerty Tomato" i deserek czekoladowy "Chocolate Heaven". Trochę niewygodnie mi z tym, ze muszę wypijać (oprócz innych płynów) 1,5 litra wody mineralnej...ale niech tam:-)Ja bym nie dała rady?????
Troszkę się martwię, bo za tydzień mam konferencję i trzydniowe szkolenie, ale na pewno coś wymyślę. Niesamowite jest to, ze zniknęły mi wieczorne ciągoty na słodkie...Podobno dlatego, że trzy enlajtowe posiłki zapewniają komplet witamin i minerałów wymaganych dziennie.
Łatwiej mi też właśnie chyba dlatego mówić, kiedy ktoś mnie częstuje słodkim "dziękuję, nie, jestem na diecie". No i już.


0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home