chudnięcia tydzień drugi, czyli moja przygoda z enlite.me trwa
Polubiłam wchodzenie na wagę...A czemu? No po to, żeby śledzić rewelacyjne postępy w enlajtowaniu. No to troszkę statystyki: waga 82 kg, w biodrach 3 cm mniej, w udzie nie drgnęło:-(, za to ramię kolejne 2 cm mniej. Dzieją się cuda...włosy, skóra i paznokcie w stanie rewelacyjnym...Tylko trochę...no jakby tu powiedzieć, troszkę mi papkowato. Czy ja mogłabym coś schrupać? Oczywiście! właśnie dowiedziałam się, że mogę jeść wszystko, co je królik. Więc napycham się sałatą, chrupię kalarepkę i marchewkę...no i cykorię. Szkoda, ze owoców nie można. Oj tam szkoda! 3 kg mniej w dwa tygodnie! Jak dla mnie, to mistrzostwo świata! Więc wiernie trwam z enlite.me.
Ps. Bałam się tej konferencji...niepotrzebnie. Wszak zawsze powinna być w takim miejscu gorąca woda...Nie było! Zrobili dziady kawę i herbatę w termosach. Ale na szczęście była woda bezbąblowa, a ja przy sobie miałam shakera i moje magiczne saszetki, więc dałam radę koncertowo. Aaaaa....strasznie mi zimno, ale okazuje się, że to prawidłowe, bo się tłuszczyk spala...no to założę jeszcze coś na siebie i niech mi się spala!


0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home