czarodziejka i ....

czwartek, lutego 16, 2006

katalogu kierowców cd

Okazuje się, że dzięki kierowcom nadal mam o czym pisać :-) Dziś katalogu kierowców część dalsza. Typ ekonomiczny: ten to robi sobie założenie, ze nie zatrzyma się na czerwonych światłach, żeby nie wiem co, więc czołga się z minimalna prędkością, żeby dotrzeć do świateł w momencie ich zmiany. Ekonomiczny, bo wie, że najwięcej paliwa zużywa się przy ruszeniu samochodu z miejsca (w tym wypadku spod świateł). Szkoda tylko, że zapomina, że nie jest sam i że za nim musi się czołgać kilka, a czasem kilkanaście samochodów. Dziwną odmiana kierowcy ekonomicznego jest kierowca antyekonomiczny. Ten z kolei robi wszystko, żeby na światłach się zatrzymać. Nic to, że zielone dziarsko świeci. Antyekonomiczny przyhamuje samochód ze 3 razy, bo a nóż zapali się pomarańczowe??? Czasem mu się udaje, przy wtórze zgrzytów zębów tych, co za nim. Jest jeszcze dżentelmen niedouk. Niedouk, bo niedouczony z kodeksu drogowego. Jest to niebezpieczny typ, bo absolutnie nieprzewidywalny. Taki to zatrzyma się znienacka, żeby wpuścić kogoś z drogi podporządkowanej (mimo, ze za nim tłum samochodów leci), albo zatrzyma się na skrzyżowaniu , na zielonych światłach, aby przepuścić kogoś z naprzeciwka, kto czeka aby wykonać manewr skrętu. Czasem też ma pomysł, żeby zatrzymać się przed przejściem dla pieszych w momencie, kiedy za nim mnóstwo innych użytkowników porusza się w tempie uniemożliwiającym natychmiastowe zatrzymanie. Zawsze wtedy mam wizję przechodnia rozdyźdanego na przejściu przez splątaną kupę żelastwa z co najmniej 3 samochodów. Na szczęście przechodnie w Polsce (a zwłaszcza w Warszawie) maja niezły instynkt samozachowawczy i nie dają się tak łatwo wystawić. Nie to co np. u Niemców. Tam mój kolega, który przebywał tam w celach turystycznych zbytnio zbliżył się do krawędzi jezdni i zablokował ruch, bo samochody się zatrzymały, żeby on mógł przejść (a wcale nie chciał, co pokazywał używając gwałtownej gestykulacji). Jednak kierowców niemieckich nie przekonał i dla świętego spokoju przeszedł na drugą stronę jezdni, później pilnując się, aby zbytnio się do jakiejkolwiek jezdni nie zbliżać. No i jeszcze kierowca psychotyk. Ten z kolei używa hamulców bez powodów, na prostej drodze i w odstępach nieregularnych. Analizować takiego nie analizuję, zazwyczaj omijam szerokim łukiem. Na sam koniec (tego odcinka) szaleniec. Groźny dla siebie i innych. Absolutnie nieprzewidywalny i wykonujący manewry, które pozostawiają w osłupieniu pozostałych użytkowników drogi. Przekład pierwszy z brzegu. Wąska droga osiedlowa, sznurek samochodów, ale nic to, bo pan szalony musi jechać (a próbuje włączyć się z lewej strony). Wjeżdża więc i jedzie pod prąd, bo skoro on pod prąd, to ktoś go MUSI wpuścić. Pan szalony wjeżdża na czerwonym świetle, wywija ci zakręt przed nosem i włącza się (w jego mniemaniu płynnie) do ruchu. Na szczęście osłupiali kierowcy nie mają szansy zareagować, wiec większość manewrów szalonego kończy się sukcesem. Pod warunkiem , ze nie trafi na drugiego szalonego :-)