"podłość ludzka nie ma granic"
Pozwoliłam sobie zatytułować tego posta słynnym zdaniem wygłaszanym (wielokrotnie) przez główną bohaterkę w filmie "Wyjscie awaryjne"
No i czas wreszcie coś napisać, bo czas ucieka. Może jak napiszę o tym, co mi sie ostatnio przydarzyło, łatwiej bedzie mi się z tym zmierzyć? Znów szukam pracy. Taka karma. Ale nie kara. Ale chyba dobrze się stało. Dobrze, bo jednak ostatnia praca wyciągneła mnie z poprzedniej, która była już nie do zniesienia...Zresztą okazało się, że nie można mnie zastąpić jedną osobą. W celu ogarnięcia całego tego bałaganu zatrudnili dwie osoby. Które sobie zresztą na razie nie radzą ...Ale to tylko tak...by the way... Nowa praca była fantastyczna. Wprawdzie znowu musiałam zaczynać od zera, czyli dokładnie od znalezienia biura (to zaczynanie od zera jest dosyć znamienne....), ale i tak zabawę miałam przednią. Prawie każda pracę tak zaczynałam... no może nie od szukania biura, ale na pewno od podstaw.
Starałam się, jak to ja, działać tak, żeby wszystko miało ręce i nogi...Prawne rece i nogi też. Wszak żyjemy w państwie prawym i sprawiedliwym... W rezultacie, po jakimś czasie, zaczęło ogarniać mnie niejasne przeczucie...albo uczucie, że przykładam rękę (raczej nieświadomie) do wykorzystywania polskich pracowników we Francji. Jednak z uporem maniaka wysyłałam do francuskich pracodawców maile z tłumaczeniem, że to, czy tamto, bądź owo jest niezgodne z polskim prawem pracy.... Nie doczekałam się odpowiedzi. Za to doczekałam się wypowiedzenia umowy o pracę. Trochę mnie wyprzedzili....bo niektóre fakty zaczęły mnie przerażać. Np. to, że wysyłało się człowieka do pracy we Francji z obietnicą, że na miejscu ktoś na niego bedzie czekał i go popilotuje. Nikt na niego nie czekał....Trzeba było dopiero interwencji z Polski, żeby we Francji się to dobrze skończyło...Okazało się, że tania siła robocza jest dobra, póki tania i nie miesza czyli nie zadaje głupich pytań . Głupie pytanie w warunkach francuskich to każde pytanie dotyczące warunków płacowych (opóźnienia i pomyłki na niekorzyść pracowników w wypłatach) bądź mieszkaniowych (obiecywano GODZIWE warunki mieszkaniowe). Autorzy głupich pytań wracali w tempie ekspressowym do Polski. Może to i dobrze, że już nie muszę się podpisywać pod takimi akcjami... ale trochę niedobrze, bo pomysł jest świetny, a Polacy sa bardzo cenieni przez francuskich pracodawców...No i świetnie było ludzi wyciagać z bezrobocia i pracy na czarno...I oferować im legalną pracę w dobrych hmmmmm warunkach.
Więc znowu szukam pracy. W tym czasie wysypiam sie po pachy (zdrowo, po pięciu prawie latach wstawania o 5.30), załatwiam różne urzędowe, wysyłam oferty pracy, wymyślam własny business...a dziś odmroziłam lodówkę czyniąc potop na pół kuchni....Czytam sporo niusów, ogladam też wiadomości w TV, które dostarczają mi godziwej rozrywki. Np. wczoraj... nasz ukochany pierwszy z najpierwszych wygłosił piękne zdanie, że krytyka Anny F (min spraw zagranicznych) to wielkie ssanie z palca....Kiedyś śmieszyły mnie bardzo pewne skróty myślowe i odzywki Młodych, dziś tej wspaniałej rozrywki dostarcza mi głowa państwa.
I tym optymistycznym akcentem pozwolę sobie skończyć na dziś :-)

