poniedziałek, marca 26, 2012
No właśnie, bo jest okazja, żeby pochwalić się 75 kilogramami:-) Hurra! Po 7 tygodniach przygody z enlite.me udało mi się pożegnać z 10 kg. Co dla mnie niestety oznacza powolne rozstawanie się z enlajtem...buuuu. No bo te 3 kg, które powinnam zrzucić, aby zmieścić się we wskaźniku BMI (spytajcie wujcia Googla co to), to już sobie pomalutku, z jedną saszetką enlite.me, a potem wcale, jakoś osiągnę.
Na pewno osiągnę. Taka mam teorię, ze tłuszcz także obrasta mózg...bo wydaje mi się, że jakaś mądrzejsza jestem...
No to za tydzień podsumowanie 8 pełnych tygodni. Pracuję nad sobą (w sensie pryszniców chłodnych i nacierania nadmiarów solą morską), liczę wszędzie kalorie (obłęd jakiś)i widzę cel: 72 kg.
I pomyśleć, ze kiedy zaczęłam rozmyślać o odchudzaniu (no w Święta Bożego Narodzenia), to ważyłam 88 kg.
Można? Można!
niedziela, marca 25, 2012
most postawili
No właśnie, hurra, hurra...Wielka feta była, wczoraj była. Ale my fet nie lubimy, wiec w spokoju spacerśmy odbyli. I proszę...nic nadzwyczajnego. Prosto, szeroko i bez ozdobników...Ale jaka ulga dla nas, mieszkańców. Korki mnie już dobijały...Szkoda tylko, ze właśnie metro zamykają...no nie całe, tylko malutki kawałeczek. Mówi się, że PO obiecało dwie linie metra....i są : jedna Młociny - Ratusz Arsenał, druga Centrum- Kabaty :-) A most, zwany po prostu Północnym nosi nazwę imienia Curie-Skłodowskiej....i po co? zmieniają, wymyślają cuda na drągu, a najlepsze jest zawsze najprostsze...Dla mnie to Most Północny i kropka. No nie może być tak całkiem słodko. Most jeszcze nie dla rowerzystów, a to by mnie naprawdę ucieszyło, bo sezon rowerowy nadciaga wielkimi krokami...
a pod mostem?
a pod mostem?
poniedziałek, marca 12, 2012
enlajtuję już przez 5 tygodni
No i co tam co tam u Was? Bo u mnie nuuuda...Pożegnałam się z kolejnymi 2 zbędnymi kilogramami....I powitałam ...dawno nie widzianą...zagubioną gdzieś w obszarach mojego ciała...TALIĘ!!! I nadal czuję się wybornie :-) Od początku enlajtowania straciłam też 7 cm w biodrach, tyleż samo w każdym udku, ramionko stanęło na wyniku -4 cm.
A waga pokazała dziś 77 kg :-) ciekawe, dlaczego ostatnio tak polubiłam ważenie? Troszkę się bałam tego tygodnia, bo od poniedziałku zastępuję jeden posiłek saszetkowy posiłkiem normalnym (w moim przypadku zupa warzywna na wodzie; ryba + warzywa; kasza + warzywa; ryba + warzywa itd). Niepotrzebnie się bałam, TO nadal działa :-)
To wszystko jest takie łatwe i proste. Piję dużo zielonej herbaty (zawsze ją pijam), co najmniej 1,5 l wody amoralnej (nawet do 13 mi się udaje), mam świetny humor...i żalem myślę o dniu, w którym wrócę do nie-saszetkowego jedzonka. A takie to wygodne: nie trzeba planować jadłospisu, biegać na zakupy, pichcić (tu jestem wredna, bo nie ja pichcę u nas w domu:-). Teraz nie mogę doczekać się magicznych 75 kg...bo jakoś już to całe odchudzanie mi się dłuuuuży :-)
Już.
czwartek, marca 08, 2012
Dzień Kobiet z enlajtem:-)
A dziś, z okazji dnia kobiet zrobiłam sobie święto przymierzania ciuchów. Jest to zawsze najmilszy etap w każdym chudnięciu :-) okazało się, ze jestem gotowa i na przyjście wiosny i lata. Ubrania nie noszone z powodu ciasnoty przez jakieś 3 lata, są znowu dobre :-) A ja czuję się...enlajtowo :-) Jeszcze trochę kilogramów do zrzucenia przede mną, ale przecież na tym etapie to już czysta przyjemność. Wczoraj, w ramach wprowadzania "normalnego" jedzenia zjadłam zupkę (na wodzie) warzywną, a dziś rybka z warzywami. Jak ja lubię! Wszystko lubię: warzywa, rybkę no i nową siebie też:-)
I to by było na tyle:-)
poniedziałek, marca 05, 2012
enlajtuję, enlajtuję, a za sobą mam 4 tygodnie diety
No to jest coś niewiarygodnego! Po 4 tygodniach enlajtowania czuję się wyśmienicie, pożegnałam kolejny kilogram mnie we mnie i powitałam dżinsy sprzed lat...hohoho czterech. Przekroczyłam wreszcie magiczną liczbę 80 kg, i na dzień dzisiejszy mam już 79!!!!
Dodatkowo obwody zmniejszyły mi się widocznie, a wartością dodaną jest koloryt skóry ( a to już dzięki marchewce, którą pogryzam od czasu do czasu dodatkowo :-) i piękne włosy (a to dzięki otrębom owsianym, które dodaję do zup i deserów enlajtowych). Bilans generalnie na plus, mimo, ze opiera się na minusach:-) Jak ja to lubię!!!!!
Oczywiście oczywiście jest jeszcze pełen komplet witamin i minerałów, który w siebie wrzucam każdego dnia z jedzonkiem enlajtowym. Mam masę energii (nadal), a ponieważ pogoda sprzyja spaceruję/jemy. W poprzedni weekend 17 km. Niech już będzie ciepło, to sobie na rowerze pobrykamy:-)
No to następnego odcinka :-)


