No i tak jak w tytule...Nowe życie, nowy zawód, nowe mieszkanie, nowy Nowy. A ja zastanawiałam się, czemu tak trudno wrócić do nawyku blogopisarskiego. No i właściwie chyba wiem. Bo o wszystkim, co się dzieje tu i teraz, mam komu opowiadać, ba! na bieżąco przegadać i skomentować...Zdjęć z różnych wypraw mamy takie mrowie, a czasu tak mało, że niektórych nawet jeszcze nie widzieliśmy. Ale obiecałam sobie, że będę się starała od czasu do czasu coś na bieżąco wrzucić. Wydaje się, że dopiero co wróciliśmy z sierpniowego wyjazdu nad morze, a tu już Święta za pasem:-)
Nasze wspólne wypady pochłaniają nam większość weekendów. Zgodnie z zasadą, żeby mieć wakacje w kawałeczkach, ciągle nas gdzieś nosi. I w ten sposób udało nam się być w cudownej i magicznej leśniczówce w Zamordejach (raz bez i raz z rowerami)w ulubionym towarzystwie. Z tym samym towarzystwem zaliczyliśmy wypad do Siemianówki (też z rowerami). Przy najbliższej okazji dołożę parę zdjęć, bo miejsca, gdzie bywaliśmy, są warte pokazania.
Nie odbyło się bez przygód (zarezerwowane i zadatkowane miejsce w okolicach Białowieży musieliśmy zamienić całkiem znienacka na Siemianówkę), ale o tym opowiem, jak już fotki wrzucę.
No to do miłego, mam nadzieję, że szybkiego :-)