
Jakoś tak się złożyło, że los zadecydował, że odnowiłam kontakty z moimi bliskimi znajomymi, którzy są rodzicami dwójki męskich osobników. Dawno , dawno temu, kiedy miałam jeszcze nie dzieścia lat, pracowałam jako baby sitterka tychże nieletnich wtedy chłopiąt. Dziś jedno z chłopiąt się rozwiodło, a drugie właśnie spodziewa się własnego potomstwa. Ale nie o tym chciałam, a raczej o czymś zupełnie innym. Otóż mama tychże męskich bez wątpienia dziś osobników prowadzi salon muzyczny. Salon właściwie istnieje dla krewnych i znajomych królika, a dzieją się tam wydarzenia bardzo kulturalne. Udało mi się gościć tam już dwa razy, a za drugim razem trafiłam na koncert Krysi P. połączony z promocją jej najnowszej płyty. Salon jest o tyle nietypowy, ze nie można tam się dostać na bilety wstępu...przepustką jest znajomość z właścicielką i animatorką tegoż salonu, koncertują tam i prezentują się ludzie związani z kulturą, w różny sposób. I ten kontakt, bardzo bardzo bliski właśnie z tymi ludźmi jest niesamowitym przeżyciem. Ma się artystę na wyciągnięcie ręki i to zjawisko jest nieosiągalne ani w żadnym iny miejscu ani w żaden iny sposób...Dzięki temu dane mi już było posłuchać i pooglądać inscenizację utworów Starszych Panów a także wspomniany już wyżej mini koncert Krysi P.
Po raz kolejny mogę wyraźnie odczuć, jak wspaniałych i nietypowych ludzi dane mi było poznać w życiu...