środa, lutego 29, 2012
No i proszę...Koleżanka mówi, że widać, że mnie mniej, ale, że na twarzy nie zmizerniałam..Wprost przeciwnie, ze wyglądam kwitnąco:-) Kwitnąco??? Czuję się fruwająco! Jak te co skaczą i fruwają :-) Naprawdę nie wiem skąd (może z tego spalania) mam tyle pozytywnej energii w sobie. Pojawia się z wolna nowa Ja. Jak ja ją lubię! A enlite.me uwielbiam :-)
Statystyka? Z prawdziwą przyjemnością :-) zwłaszcza, ze przestałam udawać, ze wagi w łazience nie ma...
No więc waga: 80 kg !!!! Hurra! Trzy enlajtowe tygodnie zabrały 5 kg mnie we mnie.
A oprócz tego z bioder 3cm, z ud 3, z ramienia/ramion 4cm.
No i słów parę o szkoleniu... Było łatwo. Trzy pełne dni warsztatowe, a ciasta, ciasteczka i inne smakołyki w zasięgu oka i ręki (o nosie nie wspomnę). Tak się bałam, jak to będzie...Wszyscy pójdą na obiad a ja? Było zupełnie prosto: wszyscy na obiad, a ja po wodę do shakera:-) No i poszło. Wprawdzie zostałam nazwana Anią z bidonem, ale to było całkiem sympatyczne...Wkrótce będzie szczupła Ania z bidonem :-)
I już.
poniedziałek, lutego 20, 2012
chudnięcia tydzień drugi, czyli moja przygoda z enlite.me trwa
Polubiłam wchodzenie na wagę...A czemu? No po to, żeby śledzić rewelacyjne postępy w enlajtowaniu. No to troszkę statystyki: waga 82 kg, w biodrach 3 cm mniej, w udzie nie drgnęło:-(, za to ramię kolejne 2 cm mniej. Dzieją się cuda...włosy, skóra i paznokcie w stanie rewelacyjnym...Tylko trochę...no jakby tu powiedzieć, troszkę mi papkowato. Czy ja mogłabym coś schrupać? Oczywiście! właśnie dowiedziałam się, że mogę jeść wszystko, co je królik. Więc napycham się sałatą, chrupię kalarepkę i marchewkę...no i cykorię. Szkoda, ze owoców nie można. Oj tam szkoda! 3 kg mniej w dwa tygodnie! Jak dla mnie, to mistrzostwo świata! Więc wiernie trwam z enlite.me.
Ps. Bałam się tej konferencji...niepotrzebnie. Wszak zawsze powinna być w takim miejscu gorąca woda...Nie było! Zrobili dziady kawę i herbatę w termosach. Ale na szczęście była woda bezbąblowa, a ja przy sobie miałam shakera i moje magiczne saszetki, więc dałam radę koncertowo. Aaaaa....strasznie mi zimno, ale okazuje się, że to prawidłowe, bo się tłuszczyk spala...no to założę jeszcze coś na siebie i niech mi się spala!
poniedziałek, lutego 13, 2012
pierwszy tydzień enlajtowania
Przyznam szczerze, że z pewną taką nieśmiałością wstąpiłam na wagę i....hurra 83,5 kg!!! czyli o 1,5 kg mniej! No i w postaci bonusa 2 cm mniej w biodrach, 2 mniej w udach i 2 cm mniej w obwodzie ręki (najszersze miejsce).
To na razie jeden plus odchudzania. Drugi jest taki, że jem smacznie i do syta.
Dzięki temu, że jem co 3 godziny, nie odczuwam głodu. Na razie moim ulubieńcem jest zupa pomidorowa o jakże wdzięcznej nazwie "Heaerty Tomato" i deserek czekoladowy "Chocolate Heaven". Trochę niewygodnie mi z tym, ze muszę wypijać (oprócz innych płynów) 1,5 litra wody mineralnej...ale niech tam:-)Ja bym nie dała rady?????
Troszkę się martwię, bo za tydzień mam konferencję i trzydniowe szkolenie, ale na pewno coś wymyślę. Niesamowite jest to, ze zniknęły mi wieczorne ciągoty na słodkie...Podobno dlatego, że trzy enlajtowe posiłki zapewniają komplet witamin i minerałów wymaganych dziennie.
Łatwiej mi też właśnie chyba dlatego mówić, kiedy ktoś mnie częstuje słodkim "dziękuję, nie, jestem na diecie". No i już.
wtorek, lutego 07, 2012
Mniej mnie we mnie czyli moja przygoda z enlite.me
A dziś chwila prawdy: oko w oko z wagą...oups 85 kg. Kurcze, za dużo tego szczęścia na raz. No cóż, wzięłam głęboki oddech, saszetkę podpisaną "vanilla dream", wlałam 300 ml ciepłej wody do miseczki i wsypałam zawartość tej, o której powyżej, pomieszałam, pomieszałam i zjadłam. I już pierwszy krok za mną. Następne dwa to dwie kolejne magiczne saszetki... Dietę uważam za rozpoczętą!
niedziela, lutego 05, 2012
Aż tu nagle...
Trochę mnie tu nie było...A co robiłam??? Tyłam...no między innymi. Oj tam oj tam...wszyscy tyjemy od czasu do czasu, a potem chudniemy, a potem tyjemy... no w sumie neverending story. Ale kiedy okazało się, że nie mieszczą mi się ręce w rękawy bluzek, a w mojej szafie rozpanoszyły się tuniki (sztuk 3)to pomyślałam sobie, że czas jednak pozbywać się nadmiernych kilogramów. Kurcze kurcze wiosna tuż tuż...Jak pomyślałam, tak zrobiłam. I tak zaczyna się moja wielka przygoda z enlajtem. Szczegóły już jutro...
No i dobrze...obnażę się dostatecznie. Moje aktualne fotki

