na nowych śmieciach, ale z kulturą
Wbrew moim obawom koty zaaklimatyzowały się wyśmienicie w nowych warunkach. Aaaa no właśnie, w nowych, bo nie mieszkam tam, gdzie mieszkałam, tylko zupełnie gdzie indziej.
No i okazuje się, ze labirynt kartonów i pakunków odpowiada kotom w 100%.
No i wychodzić można na zewnątrz. Ale tu kocie podejścia są odmienne.
Na obrazkach wystąpi Fraucia, bo w czasie, kiedy eksplorowała otoczenie, Melka zagrzebała się w pościeli, żebym przypadkiem nie próbowała namówić jej na kontakt z tym nowym, nieznanym, ale jakże niebezpiecznym.
Ja mam się także nieźle. Powoli odzyskuję czucie w palcu, który przygniotłam sobie telewizorem (a nie mogłam upuścić tegoż telewizora), a czarny wylew na paznokciu podobno zejdzie :-)
No i życie toczy się nadal, czyli jak mawiają Rosjanie "show must go on".
Ostatnio za przyczyną Dorotki, a właściwie naszej Miśki z Płocka, a właściwie jej męża, wybraliśmy się do teatru Narodowego na sztukę "Umowa, czyli łajdak ukarany".
Wiedział mąż Dorotki, co robi, kiedy wybrał alternatywną imprezę z okazji rocznicy matury (no bo nie zauczestniczył tym razem w akcji kultura). Miało być tak śmiesznie i pięknie nawet, ale mój mózg nie dał się do tego przekonać i postanowił się wyłączyć. Więc do przerwy głównie spałam, na szczęście na baczność i nie chrapałam. Zdaje się, ze pozostali uczestnicy tego wydarzenia podzielali opinię mojego mózgu. Kiedy zostało nam ok. godziny do końca (wydarzenie trwać miało 3 godziny), czyli po przerwie, nastąpiła zmiana. Tzn przestało się dziać cokolwiek. Najpierw pani bileterka prosiła o cierpliwość...bo akt drugi rozpocznie się nieco później, potem ludzie zaczęli chodzić na siku, a potem wyszedł aktor odgrywający łajdaka i powiedział, że przyczyny techniczne nie pozwalają kontynuować wydarzenia. Zdaje się, ze nie tylko ja przyjęłam to oświadczenie z dużą ulgą. A mąż Miśki odzyskał już nawet kasę za bilety. Kiepsko mi jakoś idzie ukulturalnianie. Ale obiecałam sobie, ze następnym razem to na pewno wybiorę teatr Komedia albo Buffo.
Łajdaków i tak za dużo w życiu realnym jest....

